O książkach, o Krakowie, o książkach w Krakowie i o Krakowie w książkach
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fabryka Słów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fabryka Słów. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 stycznia 2015

Co Śliwka to lepsza

To prawda, że seria o nieposkromionej łowczyni nagród Stephanie Plum jest lepsza z tomu na tom. Przy czytaniu pierwszego towarzyszył mi cały czas uśmiech, przy drugim śmiałam się z tekstów babci Mazurowej, ale to przy trzecim wydawałam z siebie donośny rechot co najmniej kilkanaście razy. I podczas gdy po lekturze Po pierwsze dla pieniędzy i Po drugie dla kasy wiedziałam, że sięgnę za jakiś czas po dalszy ciąg, po przeczytaniu Po trzecie dla zasady niemalże płynnie chciałam przejść do czytania tomu czwartego. Powstrzymało mnie jedynie to, że czwórka na razie kończy moje zapasy w tym zakresie, a chciałam mieć coś na czarną godzinę zanim się odkuję i zakupię następne książki Janet Evanovich.

Trudno właściwie dużo powiedzieć o treści tej książki, żeby nie zepsuć lektury tym, którzy mają jeszcze przed sobą część pierwszą. Powiem więc tylko tyle, że sytuacja życiowa zmusiła Stephanie do podjęcia pracy w biurze poręczeń w charakterze łowcy nagród, co polega głównie na znajdowaniu różnych gamoni i łobuzów w Trenton w New Jersey, którzy nie stawili się na rozprawę, i odstawianiu ich na najbliższy posterunek w celu odzyskania kaucji, jak za gamonia lub łobuza została wpłacona. Robota jak każda inna, chyba, że jesteś jak Stephanie, i przy odrobinie dobrej woli potrafisz wkopać się w największe kłopoty i zrobić z siebie kretynkę jednocześnie. Bo jeśli jesteś jak Stephanie, i zostajesz łowcą nagród, to kończy się to najlepszą komedią, jaką zdarzyło mi się czytać.

W tomie trzecim bohaterka dostaje jeszcze bardziej niewdzięczną niż zwykle robotę - doprowadzenia na policję sprzedawcy cukierków, który nie dość, że zniknął niczym sen jaki złoty, to jeszcze jest podporą lokalnej społeczności, niemalże świętym, w związku z tym nikt nie chce Stephanie pomóc w zlokalizowaniu zguby. Byłoby może trochę łatwiej, sporo pomaga jej sam Komandos (z każdym tomem lubię tą postać coraz bardziej), ale z kolei na horyzoncie pojawia się Lula, a jeśli ktoś potrafi wkopać się w większe kłopoty niż Plum, to jest to na pewno Lula.

Ogóle rzecz ujmując – dzieje się, akcja galopuje, śmieszne teksty i komedie pomyłek zdarzają się na każdym kroku, i tym razem dostarcza je nie tylko babcia Mazurowa, ale i wspomniana Lula. Co jest jednak najlepsze w tej serii, to poza faktem, iż czyta się to świetnie, te książki są absolutnie pozbawione jakiejkolwiek głębszej myśli. Janet Evanovich najpierw przeczytała definicję literatury rozrywkowej, a potem stworzyła ją na nowo. Nie ma tu żadnych poważniejszych zagadnień, żadnych egzystencjalnych pytań w stylu „Czy przemoc to dobre rozwiązanie?” Pewnie, że nie, ale jak jesteś w Trenton i nie masz kasy, to sorry Batory, ale ulice się same z gnid nie wyczyszczą. Więc robisz to nie tylko dla hajsu, ale i poniekąd dla zasady.

Moja ocena: 6/6

Janet Evanovich Po trzecie dla zasady
Tłum. Dominika Repeczko
Wyd. Fabryka Słów
Lublin 2012

To druga w tym roku przeczytana książka z mojej półki (czyli zakupiona przed 1 stycznia 2015).


środa, 28 sierpnia 2013

Jak to ja też wpadłam w Śliwkę jak śliwka w kompot



„Według mnie dobry pająk to martwy pająk, a całe to równouprawnienie jest g*wno warte, jeśli oznacza, że nie mogę poprosić faceta, żeby mi porozgniatał robale.”




Stephanie Plum ma permanentny problem z kasą i tyle wrodzonego wdzięku, co hipopotam w składzie kryształów. I niesamowity talent do wpadania w kłopoty. Aha, i mieszka w New Jersey. To jeszcze gorzej niż Wisconsin. Kiedy traci „lukratywną” posadę w firmie z niewymownymi, okazuje się, że jedyną pracą, jakiej może się podjąć, to doprowadzanie na komisariat tych, którzy nie stawili się w sądzie na swoje rozprawy. Czyli, jak to się mówi, może zostać łowcą głów. Jako pierwszą sprawę, za którą może zgarnąć 10 patyków, dostaje zlecenie na niejakiego Morelliego, znanego jej skąd inąd z innych okoliczności przyrody. Zanim jednak uda jej się doprowadzić tą sprawę do końca, spotka ją kilka ciekawych przygód.

Po pierwsze dla pieniędzy na upartego, gdyby ktoś koniecznie chciał szufladkować, mogłaby się wydać powieścią sensacyjną. Może nawet kryminalną. Tylko wtedy zacząłby oceniać ją przez pryzmat takiej właśnie książki i by się lekko rozczarował. Swoją wiedzę o gangsterach i policjantach autorka czerpała bowiem z amerykańskich filmów akcji z lat 80. Co widać, słychać i czuć, nawet jeśli się nie oglądało wszystkich 13 sezonów CSI. Główna bohaterka pakuje się cały czas w niewyobrażalne i nielogiczne sytuacje, co więcej, wychodzi z nich prawie bez szwanku.

To co sprawiło, że przeczytałam ją jednym tchem? Bo to genialny rozśmieszacz. Ja przy tej lekturze nie chichotałam, ja rechotałam na głos, zaznaczałam ołówkiem co zabawniejsze cytaty, a potem przypominałam sobie o nich następnego dnia i tak po prostu zaczynałam się uśmiechać do kodeksu postępowania administracyjnego. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak dobrze się bawiłam przy książce (cały czas mowa o powieści, nie o kodeksie). Ktoś mógłby powiedzieć, że dla wyjadacza kryminałów (jakim się nieskromnie mianuję) różne nieprawdopodobne zwroty akcji i ogólna fuszerka powinny być irytujące, ale tak nie było. Kojarzycie film Akademia policyjna? To jedna z moich ulubionych komedii – co z tego, że żadna z tych sytuacji nie mogłaby się przytrafić prawdziwym kadetom? Nie po to zrobiony był film i nie po to napisana została ta książka, żeby wyszukiwać niuansów i szukać zbrodniarza. Tylko po to, by dobrze się bawić. Na pewno sięgnę do dalsze części, co więcej, chcę je mieć na półce, gdyż czuję już, że ta seria wyląduje na mojej prywatnej liście rozweselaczy, gdzieś pomiędzy starą Chmielewską, Geraldem Durrellem i Dożywociem. Polecam każdemu, szczególnie, jeśli macie ostatnio ciężkie dni i chcecie odpocząć. Tylko nie do tramwaju!

Moja ocena: 5/6

Janet Evanovich Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy
Tłum. Dominika Repeczko
Wyd. Fabryka Słów
Lublin 2012