O książkach, o Krakowie, o książkach w Krakowie i o Krakowie w książkach

piątek, 11 stycznia 2013

Zaległa recenzja i jeszcze bardziej zaległy baner



Rok zaczął się u mnie wstrętnym choróbskiem, po którym nie mogę jakoś dojść do siebie. To w połączeniu z sesją nadciągającą zbrojnie jakoś nie nastraja do czytania ani pisania, jednak zbliżające się urodziny bloga każą się zmobilizować i coś wreszcie opublikować. Kolejny kryminał Colina Dextera nie jest wprawdzie tegorocznym osiągnięciem, a ostatnią przeczytaną w zeszłym roku książką, ale lepszy rydz niż nic.

Dexter jest autorem kilkunastu powieści z inspektorem Morsem w roli głównej. Są to klasyczne angielskie kryminały, których tłem jest w tym przypadku piękny Oxford – mamy głównego, trochę ponurego gliniarza, mamy jego zacnego, trochę śmiesznego pomocnika, mamy zawiązaną intrygę, trupa, rozwiązanie, a to wszystko okraszone jest sosem rodem z Agathy Christie i Marthy Grimes. Dlatego jest to idealna pozycja, kiedy ma się gorączkę – niezbyt wymagająca, ale wciągająca. Przynajmniej tak mi się zdawało, jednak „Nabożeństwo za wszystkich zmarłych” okazało się wyjątkowe. I to nie zawsze w pozytywnym sensie.

Autor na początku dosyć długo zapoznaje nas z głównymi aktorami dramatu, ludźmi w taki lub inny sposób związanymi z parafią świętej Frideswidy. Pod zasłonką poprawności ta niewielka społeczność kryje głębokie emocje i sekrety, a każdy z bohaterów ma liczne powiązania z innymi. Wkrótce niektórzy z nich pożegnają się z życiem. Po kilku miesiącach wracamy do tej samej parafii, by obserwować jak inspektor Morse rozwiązuje zagadkę po zagadce i wreszcie doprowadza sprawę do końca.

Jak do tej pory, jest to najgorsza przeczytana przeze mnie część cyklu. Książka jest strasznie nierówna – środek powieści jest bardzo ciekawy, motywy zbrodni nietuzinkowe, cała intryga sprytna i dosyć zakręcona, natomiast początek i zakończenie powieści są w moim odczuciu bardzo słabe. Przede wszystkim zabieg autora by przedstawić zarys sytuacji w parafii na początku powieści powoduje, że trudno się wgryźć w fabułę – czytelnik tylko czeka, aż autor przejdzie do meritum, a to długo nie następuje. Gorszy jeszcze jest sposób wprowadzenia inspektora w całą sprawę. Otóż, pan inspektor jest na urlopie, wsiada do przypadkowego autobusu, wysiada przypadkowo przy św. Frideswidzie, i przypadkowo zaczyna zajmować się śledztwem, które już dawno zamknięto. Tak jakby ktoś powiedział „Hej, Morse, idź do kościoła, w którym nie masz czego szukać ii zajmij się sprawą, która cię nie dotyczy”. I chociaż później okazuje się, że Morse miał rację, to sposób jego wprowadzenia do powieści zupełnie mnie nie przekonywał. Podobnie z zakończeniem – autor dał głos jednej z postaci, która przez kilkanaście stron opowiada nam swoje żałosne życie bez przecinków. Czyta się to koszmarnie i niewiele to wnosi do całej sprawy.

Podsumowując, Dexter miał świetny pomysł na kryminał, ale chyba brak weny twórczej, w związku z czym klamry spinające całą powieść są jakby nie z tej bajki, a całe dobre wrażenie z intrygi psuje męczące i nudne zakończenie. Dlatego nie polecam zaczynać przygody z tym cyklem od „Nabożeństwa”, bo łatwo można się zniechęcić do tego naprawdę dobrego autora.

Moja ocena: 3/6

Colin Dexter Nabożeństwo za wszystkich zmarłych
Wyd. GWP
Gdańsk 2009






Przy okazji publikuję zaległy baner do Wyzwania Miejskiego – będę bardzo wdzięczna, jeśli zamieścicie go u siebie. Wygląda tak:



  

I jest efektem braku weny twórczej z kolei u mnie. Dlatego możliwe, ze ulegnie zmianie na coś lepszego (chyba, że ktoś z was ma talent do takich rzeczy i byłby tak miły, że wykona jakiś ładny baner). Na razie baner ma odsyłać, a nie wyglądać.

14 komentarzy:

  1. Mam ten kryminał, lekko trąci myszką. Kuipłam na jakiejś wyprzedaży ze 2 lata temu za 5 zł. i dobrze, że nie był droższy, więcej nie był wart.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostałe tego autora są o wiele lepsze!

      Usuń
    2. Gorsze chyba juz nie mogą być.

      Usuń
  2. Raczej i tak by mi w ręce książka nie wpadła, gdyż za kryminałami nawet w bibliotece się nie rozglądam.
    Baner fajny, już go umieszczam i książkę też już mam przeczytaną tylko coś napisać.
    Zapraszam Cię do konkursu u siebie.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba i dziękuję za umieszczenie go u siebie :)

      Usuń
  3. Ha, jest Kraków, Wrocław i Gdańsk, więc baner może być...
    Zamieszczam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Baner fajny, ale dobrze by było, gdyby były na nim wszystkie stolice województw. Pochodzę z podkarpackiego i brak Rzeszowa mocno rzuca mi się w oczy.

    Ale oczywiście zamieszczę go u siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi tu brakuje Rzeszowa, niestety, nie ja malowałam mapkę, nie mogłam znaleźć niczego tak przejrzystego i ze wszystkimi większymi miastami. Musisz mi wybaczyć :)

      Usuń
    2. Teraz mieszkam w Poznaniu, więc wybaczam. :P

      Usuń
  5. Akcja toczy się w Oxfordzie- już to mnie baardzo zachęca.
    "okraszone jest sosem rodem z Agathy Christie"- to zdanie spowodowało, że już zaczynam szukać tej książki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam też inne książki Dextera, wszystkie dzieją się w Oxfordzie i mają ten charakterystyczny klimacik. Ta jest po prostu trochę słaba.

      Usuń