O książkach, o Krakowie, o książkach w Krakowie i o Krakowie w książkach

niedziela, 4 marca 2012

Nasze ulubione seriale

Do zabawy zaprosiła mnie Agnieszka, a jako fan seriali oczywiście muszę wziąć w niej udział - będzie ekshibicjonizm na maxa :)

Zasady:
1. Opublikuj u siebie na blogu posta z tym tagiem.
2. Napisz., kto cie otagował.
3. Zaproś co najmniej 5 innych osób
4. Wymień i opisz kilka swoich ulubionych seriali.


Kryminalne:

CSI. Kryminalne zagadki Las Vegas – pierwszy serial kryminalny z gatunku „mądrych”, czy takich, gdzie zagadkę rozwiązuje grupa ludzi, a nie jeden super-glina, rozwiązanie zagadki oparte na czymś więcej niż przeczuciu, a mordercy czasem udaje się uniknąć kary. Wprawdzie zajęcia z kryminalistyki trochę ostudziły mój entuzjazm, ale wciąż uważam, ze to najlepszy serial kryminalny.
 No i to Vegas!


 
Numb3rs. Wzór – Żałuję, że tego serialu nie oglądałam, będąc w liceum. Wtedy na pewno zachęciłby mnie do nauki matematyki, której nienawidziłam nienawiścią szczerą i głęboką, a która może się okazać fascynującym narzędziem rozwiązywania problemów (nie tylko matematycznych). Chociaż oczywiście serial jest trochę naciągany, ale tak świetnie zrobiony, że zupełnie to nie przeszkadza.

Bones. Kości – zaczęłam oglądać ten serial pod wpływem jednej z książek Kathy Reich, którą wzięłam ze sobą na wakacje (bodajże “Kości w proch”). Kryminał bardzo mi się podobał, serial okazał się tylko luźno związany z powieściami (inni bohaterowie, inne miejsca), ale zarówno filmowa jak i książkowa bohaterka przypadły mi do gustu.


Animowane:

My Liitle Pony. Mój mały kucyk – tak, wiem, straszne. Pierwotna wersja tego serialu była moją ukochaną bajka dzieciństwa, w czasie sesji chciałam się odmóżdżyć, no i się wciągnęłam. Swoją drogą całkiem mądra bajka – ma wrażenie, że za tzw. „moich czasów” kreskówki były bardziej prymitywne, w sensie postać idzie i widzi jabłko i krzyczy „O, jabłko!”. Współcześnie kreskówki są robione z humorem i przymrużeniem  oka – nie robi się z dzieci idiotów, które nie są w stanie wyczuć dobrego kawału.

 
Sailor Moon. Czarodziejka z Księżyca – druga ukochana bajka, ale trochę późniejszego dzieciństwa (początek podstawówki). Pamiętam do dziś, ze na każdej przerwie byłam Czarodziejką z Jowisza, bo miałam brązowy kucyk. Oczywiście każda dziewczynka chciała być Czarodziejką z Księżyca, ale to było zarezerwowane dla blondynek. Obejrzałam ten serial po latach, kiedy praktycznie nic już nie pamiętałam, i byłam w lekkim szoku widząc, z jaką lekkością poradzoną sobie tym anime z takimi tematami jak np. homoseksualizm – polityka no big deal, są i już. A przy tym serial jest strasznie zabawny, idealny by się rozluźnić. No i te postacie są przepiękne: poniżej moje dwie ulubione – można się nie zakochać?
 

Czarny charakter :)
Jak myślicie - chłopak czy dziewczyna?









Inne


Star Trek Voyager – znowu – generalnie nie oglądam SF, ale w świecie Star Treka zakochałam się właśnie dzięki tej odsłonie.  To piąty z sześciu seriali z serii, pierwszy i jedyny w którym funkcje kapitana statku kosmicznego pełni kobieta, jest również najdroższym w produkcji ze względu na najlepsze efekty specjalne (oczywiście serial z lat 90. Teraz ogląda się raczej z czułością niż z „ŁAŁ” na ustach). To, co najbardziej mi się w nim podoba, to świetnie skonstruowane i zagrane postacie – nie miałam z tym serialu ulubionych bohaterów, bo wszyscy byli wspaniali. W serialu nie brak też humoru, ale i trudniejszych tematów, z którymi muszą radzić sobie postaci, ale i my w ciągle zmieniającej się rzeczywistości.
 
Pretty Little Liars – raczej nie oglądam seriali dla młodzieży, ale ten jest świetny. Fabuła kluczy, wije się od pierwszego odcinka, ledwo zakończy się jeden wątek, zaczyna następny, jak, że nie można przestać oglądać. Cały czas nie wiadomo, czy to bardziej horror, kryminał czy sensacja, i nijak nie można przewidzieć jak to się skończy. Jedyne, co razi, to 16-latki chodzące do szkoły w mini i pończochach, romansujące z  nauczycielami, jeżdżące wypasionymi furami z sprawdzą zawodowego kierowcy. Ale to może szok kulturowy ;)


 
Było tego dużo więcej – dużo więcej seriali, które swego czasu oglądałam w kółko, siedziałam z nosem przy ekranie i fukałam groźnie na każdego, kto mi przeszkadzał. Tak było chociażby z „Brygadą ratunkową”, „Heores” czy „Jag”. Ale to do tych powyższych najchętniej wracam co jakiś czas.


Dobrej zabawy!


Zdjęcia wzięłam z szeroko pojętego Internetu – nie są moje, nie roszczę sobie do nich pretensji i złamanego grosza na nich nie zarabiam.

10 komentarzy:

  1. O, dziękuję za zaproszenie :) muszę zatem napisać obszernego posta na ten temat :) z Twojej listu lubię tylko Bones. Reszta nie bardzo jest w moim stylu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zabawa ci się podoba :) Bones są super, teraz przypomniałam sobie jeszcze o jednym ulubionym serialu - Ranczo, które za chwilę będzie :)

      Usuń
  2. Interesujący wybór, choć jeśli o mnie chodzi, to palmę pierwszeństwa dzierży dumnie "Dr. House" xD
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do House'a jeszcze nie doszłam, ale słyszałam, że to bardzo dobry serial. Zostawię go sobie na po studiach, żeby mnie nie wciągnął.

      Usuń
  3. Oglądam z tego tylko Bonesy - zaprawdę genialny serial ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaiste :) książki też polecam.

      Usuń
  4. Co wy z tymi różowymi konikami wszystkie?!... Zaczynam się niepokoić, że ze mną coś nie tak...

    CSI oglądamy czasem z miaużonem, jak nic innego nie leci, ale często jest tak, że tylko głowami kręcimy, tak bardzo naciągane to to wszystko.

    Bones - oczywista sprawa!

    Numbers - oglądałam parę odcinków, ale potem jakoś ciągle zasypiałam w trakcie (nie to, żeby serial zły był, ale jakoś tak na mnie działało - moja mama na przykład zawsze przysypiała, jak leciał Columbo...).

    To coś z szarymi włosami i zielonymi ślepiami to chłopak. Zgadłam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co z tymi konikami... może to dlatego, że oglądałam je w trakcie nauki prawa wekslowego :/.

      CSI jest w porządku w starszych seriach, te późniejsze faktycznie naciągane.

      A zielone ślepia to chłopak i dziewczyna w jednym - możliwe tylko w anime ;)

      Usuń
  5. Jako przyszłej prawniczce, polecam Ci "Suits", "Damages" i "The Good Wife".

    Ach, Sailor Moon! Aż się łezka w oku kręci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd coś tam już wiem z tego prawa, seriale prawnicze strasznie mnie irytują swoją infantylnością, ale chętnie spróbuję te, które podałaś. Nigdy o nich nie słyszałam, może są inne niż dotychczas mi znane.

      Usuń