Kiedyś skradziono mi w autobusie dokumenty. Na komisariacie
wydawało mi się, że dokładnie pamiętam, gdzie siedziałam i jak przebiegała
podróż. Jednak, kiedy kilka tygodni później pokazano mi nagranie z tego
autobusu, trudno mi było uwierzyć, że na nim jestem ja. Poznałam siebie, oczywiście,
ale zapamiętałam całą trasę zupełnie inaczej. Trudno się dziwić, jeździłam tym
samym autobusem przez kilka miesięcy pod rząd, prawie codziennie. Wszystkie
moje podróże zlały się w jedno, a umysł spłatał mi figla.
Pasażerowie Carla Jonasa również mieli problem z
określeniem, gdzie siedzieli i dlaczego tam. A przynajmniej ci z nich, którzy
przeżyli. Carl Jonas to potoczna nazwa ostatniego wagonu sztokholmskiego metra,
linii zielonej, w którym wybucha bomba. Po niedawnych zamachach w Londynie i
Madrycie stosunkowo niewielka eksplozja powodująca śmierć dziewięciu
sztokholmczyków stawia na nogi całą policję. Z emerytury ponownie zostaje
wezwany Jan-Olov Hultin, pierwszy dowódca Drużyny A, który oficjalnie namawia
wszystkie jednostki do współpracy w celu wyjaśnienia tej bombowej sprawy. W
rzeczywistości jednak zleca przeprowadzenie pełnego śledztwa Drużynie A, która
po wpadce opisanej w poprzednim tomie znów działa w pełnym składzie. I jak
zwykle doprowadza sprawę do końca.
Po trochę słabszej Ciemnej
liczbie Arne Dahl powraca do gry ze świetnymi Wstrząsami wtórnymi. Po raz kolejny tworzy fascynującą fabułę,
gdzie kilka na pozór niezwiązanych ze sobą wątków łączy się w pewnym momencie w
grubszą sprawę, i wpasowuje ją idealnie w aktualne w czasach powstania powieści
wydarzenia. Znów na tapetę bierze problemy, z którymi boryka się szwedzkie
społeczeństwo, pobudza nas do myślenia nad wieloma kwestiami, jak
wielonarodowość, fundamentalizm i terroryzm, i porusza serca tych z nas, którzy
już od lat kibicują Drużynie A w ich zawodowych i prywatnych perypetiach. Autor
zaserwował w tym tomie wiele emocjonalnych scen, pozbawiając je patosu i
okraszając czarnym humorem.
Nie ma dłużyzn. Tym razem jest jak u Hitchcocka – na początku
eksplozja, a potem już tylko napięcie rośnie. Wiemy, że jeden z członków
Drużyny A znalazł się w kręgu zainteresować Wydziału wewnętrznego, ale rozwiązanie
tego wątku nas zaskoczy. Sama sprawa wybuchu w metrze okaże się wielokrotnie
bardziej złożona, niż bylibyśmy w trakcie przypuszczać. A obok zwykłej
policyjnej roboty – papiery, przesłuchania, papiery, rozpytania, papiery
znajdzie się i miejsce na efektowne sceny akcji – strzelaniny, pościgi i
zasadzki. Nie zraźcie się tylko – niektóre z nich ocierają się o
nieprawdopodobieństwo, a nawet leciutko wychodzą poza tą linię, ale tak właśnie
pisze Arne Dahl i za to go uwielbiam.
Po tej lekturze podroż metrem w Sztokholmie nigdy nie będzie
taka sama (ale i tak chcę się jeszcze kiedyś nim przejechać).
Moja ocena: 5,5/6
Arne Dahl Wstrząsy
wtórne
Tłum. Ewa Wojciechowska
Wyd. Czarna Owca
Zapowiada się super, muszę przeczytać !:)
OdpowiedzUsuńNaprawdę świetna książka :)
UsuńO kurcze, dość niezwykłe to metro, jak na... metro! :P Jestem pod wrażeniem ;) Nie zazdroszczę przygody z dokumentami, a z tą pamięcią to rzeczywiście różnie bywa, wiem po sobie. Aż teraz mam ochotę sięgnąć po tego autora, od czego polecasz zacząć? ;)
OdpowiedzUsuńPrawda? Każda stacja jest inna, zrobiłam zdjęcia tym najciekawszym :) W ogóle metro w Sztokholmie jest najlepszą instytucją tego typu, z którą się spotkałam.
UsuńJeśli chodzi o Arne Dahla to ja zawsze polecam zacząć od pierwszego tomu cyklu - "Misterioso", albo ewentualnie od piątego "Wody wielkie", bo jest najlepszy. Generalnie, albo się od razu pokocha specyficzny styl autora i jego bohaterów, albo się ich znienawidzi. :)