O książkach, o Krakowie, o książkach w Krakowie i o Krakowie w książkach

poniedziałek, 23 lutego 2015

Paryż w czasach belle epoque

Paryż nigdy nie był moim największym podróżniczym marzeniem, zaś Francja jako taka kojarzyła mi się (poza oczywistościami, jak moda i wino) z miejscem niezbyt przyjaznym, a ludzie z zapatrzonymi w siebie bufonami. Nie wiem, czy jest tak naprawdę, gdyż nie miałam jeszcze okazji odwiedzić tego kraju, jednak Paryż jako taki zaczął powoli acz zdecydowanie wykupywać sobie odrobinę miejsca w moim sercu i coraz bardziej zachęcać do wizyty. Najpierw dzięki książce Jennifer L. Scott Lekcje madame Chic włączyłam w swoją codzienność kilka paryskich zwyczajów, następnie wraz ze Stephenem Clarkiem wybrałam się na dosyć dogłębne zwiedzanie miasta. Kryminał Brat krwi pozwolił mi poznać Paryż z punktu widzenia loży wolnomularskiej, a Pani komisarz nie znosi poezji dał do zrozumienia, iż Francuzi również mają poczucie humoru. Teraz zaś bogata w informacje i ilustracje pozycja Paryż. Miasto sztuki i miłości w czasach belle epoque Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk i Marty Orzeszyny pomogła mi lepiej zrozumieć to fascynujące ale i trudne miasto.

Nie potrafię jednoznacznie sklasyfikować tej książki, z resztą ten sam problem napotkałam, pisząc przeszło rok temu o innej pozycji z tej samej serii (Nowy Jork zbuntowany.Miasto w czasach prohibicji, jazzu i gangsterów) – poruszane są tu bowiem wszystkie sfery życia, jakie potrzebne są, by zyskać gruntowną wiedzę na temat miasta. Jest tu historia, są krótkie biogramy ludzi, z którymi do dziś kojarzymy Paryż, ale i tych, o których nigdy nie słyszałam, ale którzy w czasach belle epeque liczyli się najbardziej. Setki informacji o miejscach interesujących turystów w owych czasach, i takich, które do dziś turyście chętnie zwiedzają. Anegdotki i historie mrożące krew w żyłach. Paryż oczyma obcokrajowców i z punktu widzenia mieszkańców. Jest kultura, moda i seks.

Ale najważniejsze, to zrozumienie miasta, które widać na każdej stronie, w każdym akapicie, w każdym zdjęciu. Dzięki temu, mimo natłoku informacji, Paryż nie ginie gdzieś pod spodem, a jest żyjącym bohaterem opowieści, bohaterem zmiennym, o wielu twarzach, rozwojowym. Autorki biorą czytelnika za rękaw i delikatnie acz zdecydowanie prowadzą go przez kilka dziesięcioleci, które zwykło się określać jako belle epoque, a robią to tak zgrabnie, iż po przeczytaniu ostatniej strony pozostaje niedosyt i jakaś taka nostalgia za czasami, które nigdy nie wrócą. Nawet, jeśli na potrzeby chwili spróbujemy odegrać scenki rodzajowe. Bo tego Paryża już nie ma.

Znacie jakieś powieści o Paryżu w czasach belle epoque?


Moja ocena: 5/6

Małgorzata Gutowska-Adamczyk, Marta Orzeszyna Paryż. Miasto sztuki i miłości w czasach belle epoque
Wydawnictwo Naukowe PWN

Warszawa 2012

9 komentarzy:

  1. Mam mieszane uczucia względem Francji - z jednej strony tak jak piszesz zadufanie w sobie, a z drugiej to państwo eleganckie a Paryż jest "miastem miłości". Ale nie czytałam też żadnej książki, która by traktowała o państwie ani o jej stolicy, a przynajmniej sobie nie przypominam. Może ta książka byłaby dobrym początkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to bardzo dobra pozycja by zacząć czytać o Paryżu - jeśli stolica Francji w czasach eblle epoque nie przypadnie ci do gustu, to pewnie w żadnym innym czasookresie też nie.

      Usuń
  2. Bardzo dziękuję za tę recenzję i jeśli pani szuka książek o Paryżu, zapraszam na profil książki na FB i na mojego bloga gdzie często polecam lektury związane z tym miastem. Choćby "Podroż do miasta świateł " Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk, przy której miałam przyjemność współpracować jako konsultant romanistyczny. Pozdrawiam serdecznie.
    Marta Orzeszyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz, oraz za polecenia fanpejdża z książkami o Paryżu - na pewno skorzystam, bo wciąż nie wyszłam spod wrażenia Paryża w tamtych czasach i chętnie tam powrócę.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Mnie książka zachwyciła. Raz, że pięknie wydana (jak wszystkie z tej serii), a dwa - wspaniale przenosi w czasie, ma magiczny urok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również zachwyciła, podobnie jak Nowy Jork z tej serii. Chyba z tego co się orientuję został mi tylko Berlin. mam nadzieję, że i inne miasta doczekają się takich pięknych i mądrych opracowań. Tak na przykład Wiedeń czasów Freuda albo Barcelona za Gaudiego...

      Usuń
  4. Nie tylko Paryż, ale i cała Francja, do niedawna nie pociągały mnie szczególnie, podobnie jak Ciebie. Ale chyba się starzeję, albo ładniej - dojrzewam, bo ostatnio język, który ranił moje uszy, stał się przyjemniejszy, ci bufoni - interesujący, a w miejscu zajmowanym wcześniej przez obojętność pojawiła się fascynacja. Coraz częściej marzę o francuskiej mansardzie ;) tym chętniej sięgnę po tę książkę, aczkolwiek trochę się boję, bo wiem, że jak się już wkręcę, to całą sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez to u siebie przypisuję procesowi dojrzewania ;) Ale może również po części dobrym książkom, na które udało mi się trafić. Nigdy nie byłam we Francji ani nie spotkałam żadnego Francuza, więc trochę się czuję nie w porządku ze swoją negatywną opinią o tym kraju i jego mieszkańcach. Było to silniejsze ode mnie, teraz zaś, dzięki książkom, zmienia się w fascynację :)

      Usuń
    2. Możesz polecić coś konkretnego?

      Usuń