O książkach, o Krakowie, o książkach w Krakowie i o Krakowie w książkach

niedziela, 15 lipca 2012

"Morderstwo jest zakończeniem historii, kiedy wybija GODZINA ZERO"


Mam ostatnio szczęście do nietypowych powieści Agathy Christie. Zazwyczaj po jej kryminały sięgam, gdy mam ochotę na klasyka gatunku. Tym razem jednak autorka zaserwowała czytelnikowi zagadkę kryminalną od końca.

Chodzi o to, że każda relacja na temat zabójstwa albo powieść kryminalna zaczyna się od opisu tego właśnie zabójstwa. To błąd. Morderstwo zaczyna się dużo, dużo wcześniej. Morderstwo jest kulminacją rozmaitych okoliczności, które splatają się w określonym momencie i w określonym punkcie. (…) Tak, samo morderstwo jest zakończeniem historii, kiedy wybija GODZINA ZERO. Takie słowa autorka wkłada w usta jednego z bohaterów, i takie założenie przyjmuje dla całej powieści. Toteż, przez pierwszą połowę mamy do czynienia bardziej z powieścią psychologiczną i obyczajową, niż z kryminałem, obserwując stosunki między gośćmi posiadłości Gull’s Point. A mamy co obserwować, bo u starszej lady zebrała się całkiem ciekawa grupa. Jest młody tenisista, który przybywa do dworu ze swoją drugą żoną w czasie, kiedy pierwsza przebywa tam z wizytą. W pogoni za drugą żoną przybywa jej odwieczny absztyfikant, który przegrał walkę o jej serce z portfelem tenisisty. Z kolei w nadziei na zaręczyny z pierwszą żoną po 8 latach zjawia się w domu dżentelmen z Malezji. Dodajmy do tego leciwego adwokata, który nie jedno widział i niejedno wie o niektórych domownikach oraz zawsze spokojną i uprzejmą damę do towarzystwa starej lady, żeby wyobrazić sobie emocje kipiące w owym domu. A efektem tych emocji będzie morderstwo.

Ale kto zginie? I kim okaże się morderca? Tego już dowiecie się sami z lektury. I tym razem Agatha Christie wspięła się na wyżyny kunsztu, oferując nam niesamowitą, świetnie zaplanowaną i przeprowadzoną kryminalną zagadkę, którą trudno będzie samemu rozwikłać. Dlatego na pomoc przybywa nadkomisarz Battle, przebywający akurat w pobliżu na urlopie. Przyznam, że dwie powieści z tego cyklu czytałam lata temu i niewiele pamiętałam na temat policjanta i jego metod. Jednak i ten bohater, czerpiąc trochę z doświadczenia mojego ulubionego Herkulesa Poirot, zyskał moją sympatię i chętnie nadrobię zaległości w tym cyklu. A was, jak zwykle zachęcam do przeczytania tego (i pozostałych) kryminału Agatki.

Moja ocena: 4,5/6

Agatha Christie „Godzina zero”
Wyd. Hachette
2002

Przeczytane w ramach lipcowego wyzwania Trójka e-pik.

10 komentarzy:

  1. KOcham Agathę Christie i czytam każdą jej książę, która wpadnie mi w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie, ale staram się ją czytać z przerwami, bo inaczej mnie nudzi. Kiedyś przesadziłam, przeczytałam chyba z 15 na raz, potem przez parę lat nie mogłam wrócić.

      Usuń
  2. Christie jest klasykiem gatunku a ja do tej pory nie miałam okazji po nią sięgnąć. Być może dlatego, że nie jest to mój ulubiony gatunek. Mimo wszystko muszę to nadrobić i zapoznać się bliżej z autorką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zacząć przygodę z Agatą od "Morderstwa w Orient Expressie" - kwintesencja jej stylu i atmosfery tamtych czasów.

      Usuń
  3. Aż mi się zachciało kryminalnej klasyki... Muszę sobie odświeżyć to i owo Agatki:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei muszę spisać tytuły nieprzeczytanych jeszcze Agatek i nadrobić zaległości :)

      Usuń
  4. Jeszcze nie czytałam książek tej pani, ale za niedługo to nadrobię.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, bo to klasyk klasyków :)

      Usuń
  5. Dawno nie czytałam nic Christie. W tamtym roku miałam "fazę" i chyba było tego z 20 tytułów. "Godziny zero" nie czytałam jeszcze. Brzmi ciekawie, jak to u Agathy Christie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to chyba jest jedna z tych znańszych, tak mi coś po czerepie chodzi... Też czytam Christie fazami :)

      Usuń