O książkach, o Krakowie, o książkach w Krakowie i o Krakowie w książkach

sobota, 8 grudnia 2012

Nowy straszny świat



Jak już kiedyś pisałam, trudno napisać coś mądrego i nowego o książce, o której napisano już wszystko. Dlatego zamieszczam tutaj kolejny post z cyklu „moje wolne refleksje bez ładu i składu” licząc, że uda mi się zainteresować tych z was, którzy jeszcze z Aldousem Huxley’em nie mieli do czynienia.

Nowy wspaniały świat to druga antyutopia, którą zdarzyło mi się przeczytać. Pierwszą był Rok 1984 Orwella, którym zaznajomiłam się wiele lat temu, mimo to wciąż pamiętam, jak olbrzymie wrażenie na mnie zrobił. Dlatego siłą rzeczy nie mogłam się powstrzymać by przy lekturze Huxley’a nie porównywać stworzonego przez niego świata do tego orwellowskiego.

Przede wszystkim z zaskoczeniem odkryłam, że Nowy wspaniały świat został opublikowany na długo przez Rokiem 1984 – były to odpowiednio lata 1932 i 1949 (dane pochodzą z Wikipedii), gdyż zawsze to Orwella kojarzyłam z twórcą gatunku. W obu powieściach poznajemy społeczeństwa przyszłości, których członkowie nie tylko mają sposobność korzystania z wygód, jakie przyniosła im nauka, ale które jako takie są z góry zaprojektowane, by stłamsić jednostkę i wskazać na społeczność jako najwyższe dobro. Przy czym u Orwella ludzie byli stale śledzeni, inwigilowani, nawet gdy byli sami, to tak naprawdę sami nie byli. U Huxley’a pozornie każdy jest wolny, nikt nikogo nie śledzi. Nie ma obowiązku meldowania się władzom, nie ma wszechobecnych zakazów, właściwie dozwolone jest wszystko, na co ma się ochotę. Cóż z tego, skoro zadbano, by właśnie te ochoty były stricte zaprojektowane?

Autor, tworząc społeczeństwo przyszłości, tak naprawdę porusza niezwykle ważne tematy, pod kołderką ciekawej powieści SF każe się czytelnikowi zastanowić, czy to, do czego ludzkość dąży, dążyła i dążyć będzie, byłoby tak naprawdę szczęściem. Bo niby każdy z nas w pewnych chwilach marzy, jak dobrze byłoby, gdyby nie było chorób, śmierci, samotności, moralnych dylematów. Ale Huxley pokazuje, jak straszne i puste jest życie bez smutku po stracie najbliższych czy bez złamanych serc.

W Nowym wspaniałym świecie te wszystkie kwestie podane są przez zaprzeczenie – autor usunął z życia stworzonych przez siebie ludzi wszystkie troski, nieprzyjemności, kłopoty. Każdy element naszego życia, który rodził negatywne emocje, został przebudowany tak, aby nie rodzić żadnych.  I wtedy okazuje się, że nic z tego życia nie pozostaje. Ten nowy wspaniały świat powinien być ucieleśnieniem naszych marzeń, a jednak przeraża. Przeraża tym bardziej, że powoli zaczynamy w nim żyć. To, co dla czytelnika w 1932 roku było sferą bardzo odległego gdybania, dla nas jest już niestety codziennością – czytając tą powieść, z zaskoczeniem odkryjecie wiele znajomych wynalazków.

Fascynująca wierzchnia warstwa powieści i ukryte pod nią małe wielkie prawdy przekonują mnie, że miałam do czynienia z Literaturą przez duże L. Zdecydowanie jest to książka, do której będę w życiu wracać.

Moja ocena: 5,5/6

Aldous Huxley Nowy wspaniały świat
Tłum. Bogdan Baran
Wyd. Muza
Warszawa 2010

Książka przeczytana w ramach listopadowej Trójki e-pik oraz wyzwania Z półki.

11 komentarzy:

  1. Uwielbiam "Rok 1984" Orwella, czytałam go wielokrotnie i za każdym razem odkrywam coś nowego. Chętnie przeczytam "Nowy wspaniały świat" bo z Twojej recenzji wynika, że to coś dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro Orwell tak bardzo ci się podobał, to koniecznie musisz poznać "Nowy wspaniały świat"!

      Usuń
  2. Mam wrażenie, że dawno temu czytałam Kotrapunkt, ale to musiało być bardzo dawno, gdyż nic nie pamiętam poza tytułem i autorem. To co napisałaś bardzo mnie książka zainteresowało. Można treść jej odnieść do świata dzisiejszego, do tego, do czego dąży współczesny człowiek, który chce eutanazji i aborcji dzieci, które mogą się urodzić niepełnosprawne, chore.Świat nie chce takich ludzi, nie chce cierpienia, bólu - reklamy są pełne słońca i szczęścia, a przecież prawdziwe życie nie jest takie nie może być, czym bowiem stałby się człowiek bez cierpienia, które potrzebuje empatii, współczucia ,zimnym i bezdusznym stworem skupionym wyłącznie na sobie. Trudno sobie taki świat wyobrazić.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno Huxley'a warto przeczytać :)

      Usuń
  3. Oj tak, to znakomita książka, która w dodatku stworzyła podwaliny pod wiele ciekawych nurtów w literaturze. Czytałam ją jeszcze w trochę innych czasach, chyba mniej wspaniałych, a ta książka miała wówczas podwójny, bardzo mocny wydźwięk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anglików z tego co kojarzę szczególnie straszyli komunizmem, stąd też pewnie ich antyutopie tak silnie odnoszą się do tego ustroju - mniej lub bardziej świadomie ujęli w tych książkach swoje własne lęki.

      Usuń
  4. "Rok 1984" ciągle przede mną. Z antyutopii polecam Ci jeszcze "Opowieść Podręcznej" Margaret Atwood, autorka porusza kwestie demograficzne, snując wizję świata, w którym z powodu rosnących zanieczyszczeń przestały rodzić się dzieci. W związku z tym podjęto kroki, by przetrwać, co zniewoliło kobiety. Zresztą, więcej nie zdradzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orwella czytałam daaawno temu, chyba jeszcze w gimnazjum, właściwie pamiętam tylko tyle, że zrobił na mnie olbrzymie wrażenie, natomiast szczegóły fabuły już się zatarły w pamięci. Atwood wpisuję na listę, razem z Goldingiem i jego "Władcę much", ale chyba teraz zrobię sobie przerwę w tym gatunku, bo trochę to jednak wpływa na psychikę :)

      Usuń
    2. "Władca much" jest również świetną lekturą i dobrze, że mi o niej przypomniałaś, bo czytałam z 8 lat temu i prawie nic nie pamiętam :)

      Usuń
  5. Dla mnie to jedna z tych książek, które trzeba przeczytać, ale która jest przy tym już tak przeflancowana przez współczesną kulturę, że trudno znaleźć w niej coś świeżego.
    Podchodząc do niej, wie się już mniej więcej, o czym traktuje, jak należy ją odczytać, na co zwrócić uwagę, tak, że czytanie przestaje być przygodą, a staje się tylko odfajkowywaniem pozycji na liście lektur obowiązkowych.
    Tak było przynajmniej w moim przypadku. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby faktycznie mnóstwo książek i filmów odnosi się do tej powieści, ale nie powiedziałabym, że dzięki temu wszyscy znają jej treść, często te przekazy są "spłaszczone", trywialne, natomiast książka jest wielopłaszczyznowa i nawet po kilkakrotnym czytaniu czytelnik może zwrócić uwagę na coś nowego. Tak mi się przynajmniej wydaje ;)

      Usuń