O książkach, o Krakowie, o książkach w Krakowie i o Krakowie w książkach

poniedziałek, 14 maja 2012

Matka Boska płatnych morderców


Obiecałam opowieści dziwnej treści na temat książek rodem z Ameryki Łacińskiej – obiecałam. Dziś na tapetę wezmę wielkiego niepokornego literatury kolumbijskiej – Fernando Vallejo.

„Matka Boska płatnych morderców” to króciutka książeczka (jedyne 120 stron), która mimo niepozornego wyglądu stanowi spory kaliber literacki. Jest to opowieść o podstarzałym mężczyźnie, który w kolumbijskim mieście Medellin poznaje i nawiązuje romans z młodym, 15-letnim chłopakiem. Medellin nie jest jednak zwyczajnym, sielankowym miasteczkiem, tylko prawdziwym przedsionkiem piekieł. To drugie co do wielkości miasto Kolumbii jest areną niekończących się walk i porachunków karteli narkotykowych. Również ów piętnastolatek nie jest aniołkiem, choć jak aniołek wygląda. Alexis jest bowiem jednym z sicarios – płatnym mordercą, pracującym na zlecenie narkobiznesu. A Matka Boska w tytule? Święty obraz do którego on i podobni mu pielgrzymują przed każdą większą „robotą”. Brzmi chaotycznie? To jeszcze nic.

Cała powieść utrzymana jest w podobnym stylu co filmy akcji – połączenie Quentina Tarrantino z Rambo i Terminatorem. Trup ściele się gęsto, a opisy zadawania śmierci przeplatają się z opisami zadawania rozkoszy cielesnych. Kto jednak pomyśli, że książka Valleho to jedynie opowieść w stylu „zabili go, uciekł”, będzie w błędzie. Otóż autor na kartach tej książki portretuje kolumbijską rzeczywistość. To, co w amerykańskich filmach jest tylko wytworem wyobraźni scenarzysty, tutaj jest prawdziwym raportem z pola walki. I to nie byle jakiej walki, gdyż Kolumbia od lat pogrążona jest w stanie wojny domowej. Rząd walczy z kartelami, a kartele dodatkowo między sobą, o strefę wpływów. A zwykli ludzie, jeśli jeszcze tacy są, albo uciekają z kraju, albo przemykają gdzieś pod murem, niepewni, czy ten dzień nie będzie ich ostatnim – czy jakaś zbłąkana kula nie zakończy swojej makabrycznej podróży w ich ciele, czy osoba kupująca w tym samym sklepie nie wyciągnie nagle giwery i nie zastrzeli całego personelu. „Matka Boska płatnych morderców” jest przerażającym portretem państwa w stanie rozkładu, gdzie kilkuletnie dzieci werbowane są przez gangi na płatnych morderców – wspomnianych sicarios, gdyż dzieciakowi łatwiej podejść do celu niż dorosłemu mężczyźnie. Gdzie egzystencja wielu regionów opiera się wyłącznie na produkcji narkotyków, a podcięcie tej gałęzi gospodarki spowoduje, że z drzewa spadną przede wszystkim biedni Kolumbijczycy. Bo bogaci gangsterzy zawsze sobie poradzą.

„Matka Boska płatnych morderców” to jedna z powieści z nurtu obrazującego brutalne oblicze współczesnej Ameryki Południowej. Chociaż wiele państw z tego regionu zdołała już w mniejszym lub większym stopniu uporządkować swoją sytuację i powoli odgrywają znaczniejszą rolę w polityce międzynarodowej, a sama Kolumbia  w niektórych regionach staje się coraz bezpieczniejsza, wciąż znajdują się tam ośrodki zapalne, a partyzantka co jakiś czas daje o sobie znać. Ten kontynent jest też, i pewnie długo pozostanie, głównym producentem narkotyków, a produkcją ta zajmować się będą dalej ludzie żyjący za mniej niż dolara dziennie. Myślę, że warto, dla odmiany po Coelho i Allende, spojrzeć na Amerykę Łacińską pod tym kątem. A proza Vallejo Wam w tym pomoże.

Fernando Vallejo „Matka Boska płatnych morderców”
Wyd. Muza
Warszawa 2007




15 komentarzy:

  1. Mocne! To jest właśnie to, czego oczekuję po pisarzu z Kolumbii. Wszystko inne byłoby przekłamaniem, mydleniem oczu, bajką dla grzecznych dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie będzie więcej Kolumbii na moim blogu :).

      Usuń
  2. Książka zapowiada się świetnie. Chciałabym ją przeczytać. Pobuszuję po bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż to zdecydowanie nie jest obszar mieszczący się w granicach moich zainteresowań, czuję się zachęcona!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno po nią sięgnę. Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Widzę, że Kolumbia jest na chodzie, postaram się dorzucić więcej recenzji z tego kraju.

      Usuń
  5. Ciekawe, ciekawe... Rozejrzę się w bibliotece, może wpadnie mi w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba się uważnie wpatrywać bo cieniutka :)

      Usuń
  6. Tytuł zwraca uwagę, nie ma co. Postaram się zapamiętać i rozejrzeć się po półkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, tytuł "daje po garach" i nie pozwala przejść obojętnie.

      Usuń
  7. Przedsionki piekiel to cos dla mnie, na pewno przeczytam ;-)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, widzę, że zapotrzebowanie na tą literaturę jest spore :D Czekam na wieści o wrażeniach :)

      Usuń