O książkach, o Krakowie, o książkach w Krakowie i o Krakowie w książkach
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksander Dumas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksander Dumas. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 października 2012

Klasyk nie zawsze zachwyca



Damę Kameliową chciałam przeczytać już od jakiegoś czasu, konkretnie od ubiegłej jesieni, kiedy to byłam w operze na spektaklu La Traviata, którego treść oparta jest ściśle o powieść autorstwa Aleksandra Dumasa( syna). Wyczytałam sobie, że opera jest uproszczeniem tej książki i bardzo chciałam poznać jej pełną wersję. I trochę się zawiodłam, bowiem Dama Kameliowa  okazała się być prostą, krótką opowieścią, której właściwie skrócić już bardziej się nie da.

Powieść opowiada o pięknej kurtyzanie, Małgorzacie Gautier, będącej jedną z najbardziej pożądanych kobiet Paryża, oraz jej wielkiej miłości, młodym człowieku z, powiedzmy, wyższych sfer (choć nie najwyższych), Armandzie Duvalu. I tyle.

Wynudziła mnie ta książka i rozczarowała. Wiem, że nie wypada takich słów pisać o klasykach, ale takie właśnie mam odczucia. Cała książka to zapis rozmów i przemyśleń Armanda, który opowiada swoją historię przypadkowo poznanemu mężczyźnie, a przemyślenia te dotyczą, a jakże, miłości. Kochankowie przez całą książkę dokonują różnych działań w sekrecie przed tą drugą osobą, poświęcają się dla niej, ale rodzi to tylko nieporozumienia, głównie po stronie Armanda. Który, muszę to napisać, jest prawdopodobnie najgłupszą męską postacią literacką, jaką kiedykolwiek stworzono. Armand jest dziecinny, działa bez wyobraźni, bez polotu, jest niedomyślny, dlatego każde działanie Małgorzaty rozumie na opak i od razu się mści w najbardziej żałosny z możliwych sposobów. To co robi jest najlepszym dowodem prawdziwości słów, że zemsta najlepiej smakuje na zimno.  Ani razu nie domyślił się prawdziwych motywów działania ukochanej, nawet nie wziął pod uwagę, że może być inne wyjaśnienie, nie dostrzegał najbardziej oczywistych znaków. Z kolei postać Małgorzaty, choć moim zdaniem lepiej skonstruowana, to i tak nie przekonuje mnie, dlaczego Armand postanawia się zrujnować właśnie dla niej. Piękna, ale chorowita kurtyzana, która kilka lat wcześniej była niepiśmienną dziewką wiejską, którą miało pół miasta, która nie potrafi prowadzić kulturalnej rozmowy, która zawsze powie coś niestosownego, słowem – nic specjalnego. Nie jest to heroina, kobieta wyjątkowa, która mimo zawodu potrafi zachowywać się jak księżniczka i inteligencją i dowcipem rodzi powszechną sympatię, lub chociaż zrozumienie.

Dodatkowo irytowały mnie ciągłe wstawki finansowe w tej powieści. Większość bohaterów przynajmniej raz dokonuje wyceny, obliczeń, podaje konkretne liczby – ten ma 200 tysięcy rocznie, daje jej 40 tysięcy, ale ona potrzebuje co najmniej 100 tysięcy, więc inny daje jej pozostałe 60 tysięcy, żeby ona mogła rocznie wydać 120 tysięcy i mieć tylko 20 tysięcy długu. I jak tu się wczuwać w piękno nieszczęśliwej miłości?

Oczywiście, nie sposób nie docenić języka powieści, który jest piękny, plastyczny, wyrafinowany. Gdyby te dzisiejsze samozwańcze pisarki o miłości potrafiły TAK pisać, to mniej bym się dziwiła, że Zmierzch i 50 Shades of Grey są tak chętnie czytane. Nie można również przejść obojętnie nad obrazem Paryża XIX wieku, chociaż niewiele go jest, ukrytego w cieniu wzajemnych wzruszeń i zapewnień o miłości połączonych z rozmyślaniami Armanda, w których umysł jego kieruje go na manowce. Innymi słowy, forma wspaniała, treść rozczarowująca, nie pomaga nawet świadomość, że jest to historia do pewnego stopnia prawdziwa, zapis autobiograficzny samego autora i jego romansu. Romansu jak setki innych.

Moja ocena: 3/6

Aleksander Dumas (syn) Dama Kameliowa
Hachette Livre Polska, Świat Książki
Poessneck 2006

Książka przeczytana w ramach wyzwania trójka e-pik oraz wyzwania Z półki.