O książkach, o Krakowie, o książkach w Krakowie i o Krakowie w książkach
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stephanie Plum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stephanie Plum. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 sierpnia 2013

Jak to ja też wpadłam w Śliwkę jak śliwka w kompot



„Według mnie dobry pająk to martwy pająk, a całe to równouprawnienie jest g*wno warte, jeśli oznacza, że nie mogę poprosić faceta, żeby mi porozgniatał robale.”




Stephanie Plum ma permanentny problem z kasą i tyle wrodzonego wdzięku, co hipopotam w składzie kryształów. I niesamowity talent do wpadania w kłopoty. Aha, i mieszka w New Jersey. To jeszcze gorzej niż Wisconsin. Kiedy traci „lukratywną” posadę w firmie z niewymownymi, okazuje się, że jedyną pracą, jakiej może się podjąć, to doprowadzanie na komisariat tych, którzy nie stawili się w sądzie na swoje rozprawy. Czyli, jak to się mówi, może zostać łowcą głów. Jako pierwszą sprawę, za którą może zgarnąć 10 patyków, dostaje zlecenie na niejakiego Morelliego, znanego jej skąd inąd z innych okoliczności przyrody. Zanim jednak uda jej się doprowadzić tą sprawę do końca, spotka ją kilka ciekawych przygód.

Po pierwsze dla pieniędzy na upartego, gdyby ktoś koniecznie chciał szufladkować, mogłaby się wydać powieścią sensacyjną. Może nawet kryminalną. Tylko wtedy zacząłby oceniać ją przez pryzmat takiej właśnie książki i by się lekko rozczarował. Swoją wiedzę o gangsterach i policjantach autorka czerpała bowiem z amerykańskich filmów akcji z lat 80. Co widać, słychać i czuć, nawet jeśli się nie oglądało wszystkich 13 sezonów CSI. Główna bohaterka pakuje się cały czas w niewyobrażalne i nielogiczne sytuacje, co więcej, wychodzi z nich prawie bez szwanku.

To co sprawiło, że przeczytałam ją jednym tchem? Bo to genialny rozśmieszacz. Ja przy tej lekturze nie chichotałam, ja rechotałam na głos, zaznaczałam ołówkiem co zabawniejsze cytaty, a potem przypominałam sobie o nich następnego dnia i tak po prostu zaczynałam się uśmiechać do kodeksu postępowania administracyjnego. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak dobrze się bawiłam przy książce (cały czas mowa o powieści, nie o kodeksie). Ktoś mógłby powiedzieć, że dla wyjadacza kryminałów (jakim się nieskromnie mianuję) różne nieprawdopodobne zwroty akcji i ogólna fuszerka powinny być irytujące, ale tak nie było. Kojarzycie film Akademia policyjna? To jedna z moich ulubionych komedii – co z tego, że żadna z tych sytuacji nie mogłaby się przytrafić prawdziwym kadetom? Nie po to zrobiony był film i nie po to napisana została ta książka, żeby wyszukiwać niuansów i szukać zbrodniarza. Tylko po to, by dobrze się bawić. Na pewno sięgnę do dalsze części, co więcej, chcę je mieć na półce, gdyż czuję już, że ta seria wyląduje na mojej prywatnej liście rozweselaczy, gdzieś pomiędzy starą Chmielewską, Geraldem Durrellem i Dożywociem. Polecam każdemu, szczególnie, jeśli macie ostatnio ciężkie dni i chcecie odpocząć. Tylko nie do tramwaju!

Moja ocena: 5/6

Janet Evanovich Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy
Tłum. Dominika Repeczko
Wyd. Fabryka Słów
Lublin 2012