O książkach, o Krakowie, o książkach w Krakowie i o Krakowie w książkach
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gotlandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gotlandia. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 września 2014

Nowa znajoma - komisarz Maria Wern

Z każdym kolejnym przeczytanym szwedzkim kryminałem jest mi coraz ciężej coś napisać. Nie w sensie, że szwedzkie kryminały pozbawiają natchnienia, tylko, mimo iż wiele z nich było naprawdę wyjątkowych, to jednak do siebie podobnych, i wymyślanie oryginalnych tekstów na ich temat stało się czymś na miarę konkursu na wymyślanie synonimów. Na początku jest fajnie, potem robi się coraz trudniej, trzeba się nagimnastykować, sięgnąć do rzadziej używanych sformułowań, aż wreszcie człowiek staje w miejscu i stwierdza, że więcej się nie da. Trzeba zatem zacząć od początku czy przestać zupełnie?

Powyższa dygresja jest trochę od czapy, bowiem z książką Anny Jansson Ofiary z Martebo nie mam takich problemów. Mimo bowiem, że jest to skandynawski kryminał jak się patrzy, to jednak pośród zalewu tej literatury autorka i jej powieści stanowią pewną podgrupę samą w sobie. Można oczywiście znaleźć liczne porównania, bo podobnie jak książki Jungstedt fabuła Ofiar osadzona jest na szwedzkiej wyspie Gotlandii. Podobnie jak członkowie Drużyny A Arne Dahla główna bohaterka, komisarz Maria Wern, jest tu tylko na zastępstwie, nie u siebie, co czasem ułatwia, a czasem utrudnia jej prowadzenie śledztwa. Podobnie jak chociażby u Mankella rzecz dzieje się raczej w terenach wiejskich lub małomiasteczkowych. Duża rolę odgrywa tu lokalna społeczność, która rządzi się swoimi prawami.

A jednak jest inaczej. Jansson pisze trochę jak Anglicy – nie potrafię tego ubrać w słowa, a jednak, gdyby nie szwedzkie nazwiska, równie dobrze cała rzecz mogłaby się dziać gdzie na angielskich wrzosowiskach. Dużo miejsca autorka poświęciła sytuacji kobiet – w społeczeństwie tak rozwiniętym jak (by się wydawało) Szwedzi wciąż ich miejsce w szeregu jest silnie zaznaczane przez mężczyzn (i nie trzeba mówić, że nie jest to miejsce na samym początku). Jansson dołożyła do tego wielko-kryminalno-szowinistycznego świata garść ciekawych informacji na temat historii Gotlandii i jej sytemu prawnego oraz kultury, jakże miejscami odmiennej od kontynentalnej Szwecji, i wyszedł z tego bardzo zgrabny, wciągający kryminał, z bohaterką, którą polubiłam, i do której wrócę.

Jedyne, co mam do zarzucenia, to fakt, iż wydawca ponownie rozpoczął przygodę polskiego czytelnika z cyklem od środka. Ofiary z Martebo są bowiem tomem czwartym przygód komisarz Wern, a kolejny dostępny tom – Kruchy lód – piątym. Nie przeszkadza to w zrozumieniu fabuły, ale podczas czytania, czuć, że to nie początek. Pozostaje mieć nadzieję, że będzie nam dane przeczytać pierwszej trzy części.

Moja ocena: 5/6

Anna Jansson Ofiary z Martebo
Tłum. Magdalena Wiśniewska
Wyd. Dolnośląskie
Wrocław 2014

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawcy.


A gdyby ktoś miał wątpliwości co do poczytalności autorki tego bloga, zapraszam na Stulecie Literatury, gdzie Magda w swojej relacji z blogerskiego spotkania je rozwieje. Z kolei Gosiarella u siebie przedstawia zupełnie inną wersję zdarzeń, co potwierdza starą policyjną zasadę , że ilu świadków, ile wersji zdarzeń, i każda prawdziwa.

środa, 3 kwietnia 2013

Kryminał tak, romans nie



Niewypowiedziany to drugi tom cyklu kryminałów autorstwa Mari Jungstedt, który polubiłam w zeszłym roku.

Tym razem powieść obraca się wokół trzech wątków. Wiodącym jest śledztwo w sprawie morderstwa, którego ofiarą padł przedstawiciel lokalnego establishmentu, powiedzmy, menelskiego. Henry Dahlstrom wkrótce po wygraniu sporej sumy na wyścigach zostaje znaleziony martwy w ciemni, którą urządził w piwnicy zamieszkiwanej przez siebie kamienicy. Początkowo policjanci, znani już czytelnikowi z tomu pierwszego, koncentrują się na pieniądzach, jednak po pewnym czasie dochodzi do ujawnienia innych prawdopodobnych motywów zbrodni. Jednocześnie poznajemy czternastoletnią Fanny, córkę alkoholiczki, którą ciężkie życie, brak zainteresowania ze strony rodziny i nauczycieli, doprowadzi do tragedii.

Trzecim wątkiem jest zwykły romans mężatki Emmy, i dziennikarza Johana. Tą parę czytelnik poznał już w tomie pierwszym, kiedy to obie postaci miały kardynalne znaczenie dla całej fabuły. W tej części oboje powracają, i miałam wrażenie, że są przypięci do tej powieści na siłę, a połączenie wątku romansowego i kryminalnego książki jest szyte bardzo grubymi nićmi. O ile pierwsze dwie historie wciągają od samego początku, i do ostatnich stron trzymają w napięciu, a autorka przygotowała kilka ciekawych zwrotów akcji, o tyle wątek miłosny jest nudny i irytujący. Generalnie nie mam dużej tolerancji dla zdradzających małżonków, ale niektórzy autorzy potrafią stworzyć takie postacie, które mimo ich wad lubimy i zaczynamy im kibicować, niezależnie od naszego stosunku do ich życiowych wyborów. Emma i Johan są natomiast pustymi, egoistycznymi i płytkimi bohaterami, których nie polubiłam i dla których nie byłam w stanie wykrzesać odrobiny współczucia czy zrozumienia. Za ten wątek obniżyłam ocenę o jeden stopień, a sposób zakończenia go, wskazujący na to, że duet E&J powróci w kolejnych częściach, trochę osłabił mój entuzjazm co do całej serii. Jednak z klei sympatia do Knutasa (:D) i jego współpracowników chyba przezwycięży i będę kontynuowała lekturę kolejnych tomów.

Podsumowując, Jungstedt potrafi stworzyć ciekawą fabułę kryminalną i nietuzinkowych policjantów, którzy odznaczają się na dosyć już licznej mapie szwedzkich gliniarzy znanych nam ze skandynawskich kryminałów. W piękny i sugestywny sposób opisuje też Gotlandię,  atmosfera powieści jest ponura, ale nie tak mroczna i przerażająca jak w poprzednim tomie . Niestety, kiedy zabrała się za pisanie romansidła, na siłę wtłoczonego w kryminalną serię (coś w stylu – kup kryminał, romans gratis), nie poszło jej już tak dobrze. Mimo to polecam tą serię wielbicielom skandynawskich historii kryminalnych, bo czyta się te powieści szybko, lekko i bez potrzeby głębszej refleksji.

Moja ocena: 4/6

Mari Jungstedt Niewypowiedziany
Tłum. Magdalena Landowska
Wyd. Bellona
Warszawa 2010

Książka przeczytana w ramach wyzwania Trójka e-pik (kryminał pisany kobieca ręką) oraz wyzwania Z półki.

czwartek, 16 lutego 2012

Strasznie na Gotlandii


Miałam ostatnio ochotę na coś lekkiego, mało zaskakującego, tak żeby po prostu odpocząć. Mój wzrok skierował się nietypowo na moją własną półkę, gdzie od zeszłego roku leżał pierwszy tom kryminałów Mari Jungstedt „Niewidzialny”. I muszę powiedzieć, że moje postanowienie noworoczne („nie kupuj tyle książek!”) diabli wzięli i zamierzam kupić pozostałe sześć książek tej autorki.

Jest to dosyć typowy szwedzki kryminał, z podobną atmosferą jak u Mankella czy Läckberg. Po malowniczej Gotlandii, liczącej w sumie około 58 tysięcy mieszkańców, grasuje seryjny morderca kobiet. Gęsią skórkę powoduje fakt, iż grasuje z siekierą. Do rozwiązania tej sprawy skierowany zostaje miejscowy policjant – inspektor o wdzięcznym nazwisku Anders Knutas, wraz ze swoimi współpracownikami. Muszą się spieszyć, gdyż lada dzień rozpoczyna się na Gotlandii sezon turystyczny i lokalne władze nie chciałby wystraszyć przyjezdnych. Czyli mamy wszystko, czego trzeba do dobrego szwedzkiego kryminału: malownicze widoki, lokalnego glinę z zasadami, pana z siekierą oraz wątek reporterski. Czyta się tą mieszankę bardzo przyjemnie i szybko. Jedynym minusem może być to, że kim jest morderca odgadłam już w połowie książki – nie wiem czy to dlatego, że czytam za dużo kryminałów, czy dlatego, że autorka zdradziła za dużo szczegółów przeplatając fabułę ze wspomnieniami mordercy. Jednak mimo, iż wiedziałam, kto zabił, czytało mi się nadal świetnie, głównie ze względu na atmosferę wyspy i postacie, które polubiłam. Nie bez znaczenia jest też fakt, iż wydawnictwo Bellona wydało te książki w formie niewielkich, lekkich tomików z dosyć dużymi literami – na odpoczynek w sam raz.  Zdecydowanie wrócę w najbliższym czasie na Gotlandię.

 
Moja ocena 4,5/6

To jest moje pierwsze osiągnięcie w wyzwaniu „Z półki”. W drodze nas szczyt pozostało mi jeszcze dziewiętnaście książek.